SIEJEMY ŁĄKĘ




Zakładamy łąkę – taką prawdziwą, piękną, kolorową łąkę! Mam nadzieje że okoliczne owady się o niej dowiedzą i będą szczęśliwe. Post będzie pojawiał się na blogu kilka razy – w nim będę informowała Was o tym co zrobiliśmy i jak się ma nasza ŁĄKA!




Na początek DLACZEGO – dla mnie najważniejsze w życiu poza oczywiście rodziną i domem są ZWIERZĘTA. Kocham czasem bardziej niż ludzi bo dają nam tak wiele dobrego, zawsze powtarzam wszędzie dookoła to my jesteśmy u nich nie oni u nas! SZANUJMY KOCHAJMY – bo bez przyrody, zwierząt nie będzie nas. Dlatego naszej działki nie obsadzaliśmy tujami a świerkami, na których za kilka lat ptaki będą mogły założyć gniazda, dlatego nie zwalczamy z naszej działki mchu, siejemy miododajne kwiaty a zimą pełno u nas ptaków które stołują się na kilku karmnikach.

Przyszła zatem pora aby SIAĆ ŁĄKĘ – wpadłam na ten pomysł oglądając FB – FUNDACJA ŁĄKA od której ostatecznie kupiłam nasiona. Mamy 20 arów ziemi dlaczego więc  60 m. tego pola nie oddać dla owadów ? Owszem wiedzieliśmy że wiąże się to z ogromem prac! Na naszej działce ( ta nowsza część gdzie nie ma domu ) nie rosło nic przez około 30 lat, my też kupując działkę jedynie ją skosiliśmy…

No ale dobra – jakie są plusy z posiadania łąki ?

KOSZENIE – Łąka nie wymaga regularnego koszenia, co oszczędza pieniądze miasta i zdrowie mieszkańców. Mało mówi się o tym, jak szkodliwe są spaliny z kosiarek, a eksperci wskazują, że kosiarka produkuje tyle zanieczyszczeń, co 11 samochodów. Do tego drobne cząsteczki niespalonego paliwa, wystawione na promieniowanie słoneczne, tworzą smogotwórczy ozon. Wykorzystanie wysokich roślin łąkowych nie tylko ogranicza emisję spalin, ale wręcz sprzyja oczyszczaniu powietrza z zanieczyszczeń komunikacyjnych – łąki zatrzymują i wiążą szkodliwe pyły
WODA – Dzięki rozbudowanemu systemowi korzeniowemu łąki są odporne na suszę, a jednocześnie w czasie ulewnych deszczów mogą absorbować 2 razy więcej wody niż trawnik.
TEMPERATURA – Wyższa roślinność ma też funkcję izolacyjną, zapobiegając tzw. efektowi wysp cieplnych, który latem powoduje, że temperatura w mieście może być nawet 10-15C wyższa, niż na przedmieściach.
ZWIERZĘTA – Oprócz tego łąki wzbogacają ekosystem miejski, stanowiąc pełne życia wyspy bioróżnorodności. Dają pożywienie i schronienie dla pożytecznych owadów – pszczół, motyli, trzmieli, a także ptaków i małych ssaków.


KWIECIEŃ
Początek naszych prac to pierwsza styczność z glebogryzarką, którą przekopaliśmy nasz kwadrat. Oczywiście tak małą powierzchnię można byłoby skopać ręcznie ale przy nie ruszanej od dawna ziemi byłoby to ciężkie zadanie. Glebogryzarkę możecie wypożyczyć ( koszt z ogłoszenia na OLX to 100 zł na dzień)





Mało tego że działka była nie ruszana to oczywiście moje dobre serce nigdy nie zgodziło się na to co niektórzy robią po kupieniu działki w takim stanie.  Nigdy nie chciałabym położyć się na trawie która wyrosła ponieważ wszystko potraktowane zostało jakimś malarycznym środkiem w stylu randapu. Dlatego to co odkryliśmy po pracy z glebogryzarką było do przewidzenia – tony perzu i mchu. Mech kocham, perz mi nie przeszkadza więc sobie rosły… długo ale to uwierzcie długo musieliśmy pracować nad tym aby go usunąć. Wiem, że on wyrośnie, wiem że nie daliśmy rady całkowicie go usunąć ale to co mogliśmy – zrobiliśmy.




Samo sianie jest bardzo proste, w raz z zamówionymi nasionami dostaniemy wermikulit. To ekologicznie czysty minerał ilasty z grupy hydromik. Mieszamy ze sobą wszystko idealnie i za pomocą małego siewnika lub ręcznie siejemy naszą łąkę. Kwiaty jakie zamówiliśmy to kwiaty polne jednoroczne – LINK – 






Po wysianiu naszej łąki, widać dokładnie granulki wermikulitu. Podlałam obwicie łąkę…  i czekamy … następny wpis w maju!











MAJ 


Początek maja… czuje że przegrywam… kilkanaście lat nie działo się nic na mojej działce i to chyba zaczyna się odzywać… pierwsze kwiatki nie zeszły po dwóch tygodniach a prawie trzech.

Cała łąka jest już zielona… ale to przez to że wychodzi perz. Niestety jak widać pomimo naszej ciężkiej pracy i pozbywania się go… nadal gdzieś tam siedzi.




Pozostaje tylko trzymać że kiełkujące kwiatki dadzą radę i przebiją się przez zarośla.



A na koniec – optymistyczna rzecz. Mlecze przed naszym domem, nie kosimy – zostawiamy dla owadów. 













Czerwiec... jestem pokonana... albo nie nadaję się ja albo moja działka... perz zagłuszył rośliny... jedyne co teraz na niej rośnie to te:








 Monika