CZY WARTO DESKOWAĆ DACH?

9 listopada 2017



Deskowanie dachu to kolejny temat, wokół którego narosło wiele mitów i legend niepopartych rzeczowymi argumentami. Podstawowe pytanie, jakie zadaje sobie każdy inwestor, nie brzmi – „czy deskować dach?”, ale „czy opłaci mi się deskować dach?”. Odpowiedź jest prosta – zawsze deskowanie będzie lepsze niż jego brak. Dlaczego?


Samo deskowanie pełni w konstrukcji kilka funkcji w tym jedną podstawową – jest podłożem, do którego mocujemy pokrycie dachowe. Jeśli chcemy dach pokryć papą lub gontem bitumicznym, żadnego wyboru nie mamy – pełne deskowanie jest wymagane. Jeśli jednak planujemy np. dachówkę ceramiczną to wykonawcy, jak i sami producenci dachówki, zachęcają inwestorów do kupna ich produktu, podkreślając, że nie wymaga on pełnego deskowanie, dlatego sumarycznie nie jest dużo droższy niż wspomniany gont bitumiczny. Oczywiście, jest to prawda – dachówkę można montować na łatach i wtedy nie ponosimy kosztu deskowania – ale czy takie rozwiązanie jest lepsze?





Nie jest. Jest poprawne technicznie pod każdym względem, ale prócz mniejszego kosztu, nie ma żadnej przewagi nad deskowaniem. Deskowanie spina całą konstrukcję w jedną całość, tworząc w płaszczyźnie krokwi sztywną tarczę, która stęża cały dach. Ma to szczególne znaczenie przy coraz częściej występujących na terenie naszego kraju anomalii pogodowych. Deskowanie rozkłada siły działające na dach równomiernie na wszystkie elementy konstrukcji, wciągając do współpracy wszystkie krokwie, a co za tym idzie również pozostałe elementy więźby. Uwzględnienie w obliczeniach statyczno-wytrzymałościowych deskowania pozwala zmniejszyć (często bardzo wydatnie) przekroje elementów dachu, aczkolwiek projektanci, wiedząc, że inwestorzy często zmieniają rodzaj pokrycia, rzadko decydują się na taki zabieg. Jest to szczególnie widoczne w projektach typowych, gdzie więźba zwykle jest przewymiarowana. Na etapie adaptacji konstruktor powinien ponownie przeliczyć dach i dostosować go do docelowego pokrycia oraz strefy wiatrowej i śniegowej, w której zlokalizowana jest inwestycja. Wtedy mamy pewność, że więźba jest optymalnie zaprojektowania pod względem wytrzymałościowym, jak i ekonomicznym. Niestety, to rzadkość i takie decyzje zwykle podejmuje cieśla w trakcie budowy, opierając się na swoim doświadczeniu. Dobrą praktyką jest również przyjmowanie pełnego deskowania w drugiej i trzeciej strefie wiatrowej oraz czwartej i piątej strefie śniegowej z uwagi na zwiększone obciążenia klimatyczne.

Często spotykaną opinią jest również to, że dachy z deskowaniem „nie latają”, czyli mają większą odporność na silne wiatry. Jest to półprawda. Więźba z deskowaniem „nie odlatuje”, nie dlatego, że deskowanie magicznie ją kotwi do podłoża, ale dlatego, że ciężar deskowania dodatkowo balastuje dach (ciężar deskowania na 200 m2 dachu to 6 kN/m3 * 0,025 m * 200 m2 = 30 kN, czyli 3000 kg) i ssanie wiatru musi być o wartość tego balastu większe, by próbować dach unieść. Latające dachy są zazwyczaj wynikiem nie braku deskowania, ale błędnego kotwienia murłaty do wieńca lub zbyt słabego połączenia krokiew-murłata. Dlatego też najczęściej wiatr zrywa dachy z budynków inwentarskich oraz te pokryte blachodachówką z uwagi na niski ciężar konstrukcji, a więc największą podatność poderwanie.

Samo wykonanie bądź rezygnacja z wykonania deskowania nie powinna być podejmowana bez konsultacji z projektantem. Pierwsza sprawa to gdy już zdecydujemy się na wykonanie deskowania, konstruktor musi ponownie przeliczyć więźbę i sprawdzić, czy spełnia stany graniczne nośności oraz użytkowania i ewentualnie przeprojektować przekroje. 

Aby zobrazować, jaki wpływ na statykę dachu ma deskowanie, stworzyłem dwa modele obliczeniowe - pierwszy bez deskowania, drugi z deskowaniem gr. 25mm wykonanym z desek klasy C20.  W obu przypadkach na dach działa to samo obciążenie, jak i sama konstrukcja jest identyczna.
Model więźby bez deskowania


Model więźby z deskowaniem gr. 25 mm
Dla konstruktora najważniejsze są momenty. Nie, nie takie jak na filmach ale zginające. Nie wdając się w szczegóły, można w uproszczeniu powiedzieć, że im konstrukcja jest bardziej sztywna tym mniejsze momenty zginające w niej występują. Wyniki jakie uzyskałem z analizy przedstawiają poniższe grafiki:
Momenty zginające w konstrukcji bez deskowania

Momenty zginające w konstrukcji z deskowaniem

Jak widać w modelu bez deskowania maksymalny moment wynosi 14,69 kNm, a w modelu z deskowaniem w tym samym miejscu mamy już 12,05 kNm - czyli deskowanie zmniejszyło wartość momentów zginających o ponad 20%. Zatem w tym przypadku, dzięki zastosowania deskowania, mamy konstrukcje o 20% bardziej odporną na anomalie pogodowe. Również ugięcia konstrukcji, mimo dociążenia, ulegną zmniejszeniu nawet o 30% - wynika to z tego faktu, iż dzięki deskowaniu dach pracuje jako sztywna tarcza.

Druga sprawa niemniej ważna od pierwszej to zaprojektowanie odpowiedniego układu warstw dachowych, tak by nie nastąpiła kondensacja pary wodnej w przegrodzie. Ten temat jest tak szeroki, że stanowi materiał na kolejny wpis, ale podam tylko jeden przykład: inwestor wstępnie zakładał, że dach pokryje dachówką na łatach z wysokoparoprzepuszczalną membraną dachową, ale po lekturze tego wpisu przekonał się do deskowania. Czy układ warstw z jego projektu będzie odpowiedni? Otóż nie. W przypadku deskowania musimy wykonać pustkę wentylacyjną między deskami a warstwą ocieplenia. Pomijając szczegóły, układ warstw dachowych będzie taki (patrząc od środka): płyta g-k, opóźniacz pary, warstwa ocieplenia (krzyżowo pod i między krokwiami), wiatroizolacja, kontrłaty nabite na krokwiach, pustka wentylacyjna, deskowanie, membrana dachowa lub papa, kontrłaty, łaty, dachówka. „Po co drugie kontrłaty?” - ktoś uważny zapyta. Ano po to, by usunąć ewentualną szczątkową wodę, jaka może się przedostać między dachówkami, gdyż nie stanowią one w 100% szczelnego pokrycia.

Wykonanie deskowania nie jest dużym kosztem w perspektywie całej budowy (policzmy: z metra sześciennego drewna wychodzi ok. 35m2 deskowania, 200/35 = 5,71 m3, zaokrąglając 6 m3 * 650 zł/m3 = 3900 zł), ale wydatnie poprawia statykę dachu, usztywnia więźbę i dodatkowo balastuje dach, co stanowi na tyle mocne argumenty, by chociaż rozważyć taką ewentualność. Z doświadczenia wiem, że większość cieśli (a na pewno ci, z którymi ja się znam) każdemu inwestorowi poleca pełne deskowanie, nie ze względu na dodatkowe „metry” i zarobek, ale właśnie z powyższych powodów.

No i dachy z deskowaniem „nie latają”!

- Piotr

9 komentarzy

  1. Czy deskowanie chroni przed niepożądanymi gośćmi w wełnie? czytaj - kuny ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że chroni - to kolejny powód by je zrobić :)

      Usuń
  2. Bardzo ciekawy artykuł, tylko czy przyjęcie współpracy deskowania [które trudno biorąc pod uwagę zsychanie się desek i powstawanie szczelin uznać za tarczę w pełnym tego słowa rozumieniu] jako tarczy pracującej na ściskanie jest słuszne. Zanim te szczeliny na tyle się "zejdą" aby połać zapracowała z krokwiami na zginanie [praca tarczy na ściskanie] to już nastąpi ugięcie krokwi, a co za tym idzie wystąpią w nich naprężenia, których tarcza nie zdąży przejąć. Trochę zagmatwany wywód, ale jeśli robiłeś tą analizę to zrozumiesz :)
    Poszycie z płyt OSB byłoby bardziej zbliżone do współpracy z krokwiami, choć i tu o pełnej współpracy trudno mówić.
    Tak czy inaczej fajna strona i dobra robota "edukacyjna" w wielu aspektach.
    Pozdrawiam Paweł.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny artykuł, jedyny minus to opis momentów gnących, jeżeli obciążenie się nie zmienia, nie zmieniamy też punktów podparcia dachu i nie zmianiamy pow. dachu, to jak mogą zmienić się wartości momentów gnących? Wsk. wytrzym. na zginanie czy coś źle zrozumiałem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogą - ponieważ w drugim schemacie dochodzi deskowanie zespolone z konstrukcją więźby.

      Usuń
  4. A co jeśli na poddaszu damy od spodu krokwi płyty OSB a na nie dopiero regipsy? Wtedy też dach będzie "spięty" ale nie nad krokwiami a pod. Czy to wystarczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli damy płytę OSB odpowiedniej grubości (w zależności od rozstawu krokwi) i użyjemy wkrętów to będzie to działać.

      Usuń
  5. KrzychuKrzych09.08.2018, 19:32

    Niestety rzadko się zdarza żeby obliczenia wykonane zostały na modelach przestrzennych, co pozwala na odpowiednią optymalizacjęm w przeważającej większości są to postawowe płaskie obliczenia gotowe, a poza tym widzę robocik (ARSA) pomógł, na którego niestety sporo osób narzeka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robot jest spoko jeśli się już go troche pozna. Ja też narzekam, ale skoro już jest, to szkoda kupować coś innego, co pewnie też ma swoje wady :)

      Usuń