WIATROŁAP - KOLOR NA ŚCIANIE


Po 1,5 roku mieszkania, zabraliśmy się w końcu za sień naszego domu, w sumie nie wiem czy nazwać to wykończeniem wnętrza czy już remontem. Ściana przy wejściu to ulubione miejsce do skoków na drzwi przez naszego psa, co gorsze graniczy z kotłownią. Po tym krótkim czasie od kiedy mieszkamy u siebie, pomalowana na biało – wyglądała tragicznie.

Widać było na niej i psie łapy i ślady otarć i zabrudzenia powstałe przy wnoszeniu węgla. Początkowo chciałam pomalować ją na ciemny kolor, później wpadłam na pomysł z tynkiem mozaikowym, którym wykończyliśmy cokół domu. Po wejściu na stronę producenta zobaczyłam całkowicie nowy produkt jakim jest tynk mozaikowy z miką. Mika to te cudne drobinki, do których przyznam szczerze początkowo nie byłam przekonana, kojarzyły mi się jakoś źle… teraz kilka dni po położeniu jestem zachwycona!  I tynkiem i miką.

Sień - przed zmianą  



Dlaczego tynk mozaikowy ? Ponieważ sprawdził się w naszych obu domach na cokołach. Jest bardzo wytrzymały na uszkodzenia oraz odporny na szorowanie, co pozwala na częste mycie bez ryzyka zniszczenia powierzchni. Te właściwości pozwalają na stosowanie tynku w miejscach podatnych na uszkodzenia i zabrudzenia. Jest on szczególnie polecany do wykańczania ścian w miejscach o dużym natężeniu ruchu.

Cały system nakładania jest taki sam jak w cokole, opisałam to bardzo dokładnie we wcześniejszym wpisie ( zobaczycie go tutaj ) Na początek na ścianę nakładamy podkład, ja zawsze używam podkładu który poleca producent, czyli gruntu z tej samej linii produktowej, w naszym przypadku był to grunt podtynkowy akrylowy. 



Grunt nakładamy dwa razy tak aby pokrył dokładnie wszystkie miejsca, odstęp między nakładaniem to zawsze około 24 godzin. Na zdjęciu wygląd ściany po nałożeniu gruntu.


Z 10. dostępnych kolorów wybraliśmy ten najciemniejszy czyli Virgis, przyznam że po położeniu wygląda o wiele lepiej niż na ekranie, co zobaczycie w zdjęciach niżej. Na widoczną ścianę tynk nakładaliśmy około 2 godzin i zużyliśmy prawie całe wiaderko 12 kg. 




Nie przerażajcie się że tynk w momencie nakładania jest niebieski, to normalne, schnie on około dnia w naszej dosyć zimniej sieni całkowicie wysechł po 3 dniach. 




Tynk gdy zaczyna wysychać, zmienia swój kolor ale nie radzę go wtedy dotykać ponieważ jest jeszcze dosyć mokry i pod dotykiem palca ugniata się, pozostawiając nierówności. 





Zdjęcie niżej to ściana po około 12. godzinach od nałożenia tynku. 


Przyznam że efekt mnie zaskoczył, lubię nowe produkty bo lubię nowości ale z nowymi jest tak że nie można ich wcześniej zobaczyć, podejrzeć. Tutaj jestem całkowicie zadowolona. Nie są to już takie same tynki którymi obkładało się klatki schodowe w latach 60. To są totalnie inne produkty, widać jakość, prosto się je kładzie i to co dla mnie na końcu jest najważniejsze – po prostu wyglądają dobrze! Wygląd pomieszczenia zmienił się całkowicie, ochrona przed zabrudzeniami na kilka lat jest! Kolor pasuje do naszego domu, zmianę uważam za zakończoną pozytywnie. 







Produkty których użyłam: