RÓŻOWA SYPIALNIA NA PODDASZU

11 marca 2019



Różowa sypialka na poddaszu to wnętrze naszego domu które Wam pokażemy.

Róż nie jest kolorem którego należy bać się we wnętrzu pod warunkiem, że nie będzie to róż w stylu Barbie… przesiąknięty księżniczkowym kolorem dla małych dziewczynek. 

Nasz delikatny kolor mieszałam sama, a niedawno odświeżyłam go kupioną gotową farbą, kolor wyszedł identyczny, tak więc to co widzicie na ścianie to delikatna satynowa farba o nazwie błogi poranek.





Po krótce opowiem wszystkim. 

Na początek dywan. Ponieważ w sypialni nie mamy ogrzewania podłogowego zdecydowaliśmy się na dywan akrylowy, kupiliśmy go tak samo jak nasze poprzednie dywany w  Dywany Łuszczów

Do największych zalet, jakimi wyróżniają się te dywany, jest ich wyjątkowa sprężystość oraz elastyczność. Dodatkowo są one antyelektorstatyczne, dzięki czemu nie powodują nieprzyjemnych wyładowań, jak jest w przypadku dywanów wykonanych z innych tworzyw sztucznych. Warto zdecydować się na dywany z akrylu, jeżeli lubimy komfort użytkowania. Ponieważ wyróżniają się one dobą izolacją termiczną.

Jest biały ale bez obaw – w naszej sypialni rzadko bywają zwierzęta, więc dywan się tam sprawdzi. Szukaliśmy dywanu z frędzelkami, które wracają powoli do naszych wnętrz i tworzą fajny klimat.   Mieliśmy już upatrzony dywan z sieciówki ale zdecydowaliśmy się na duży porządny produkt który spełni swoje zadania na lata a nie tylko na jeden sezon. 

Wszystkie dywaniki z frędzlami znajdziecie – tutaj a nasz dywan znajdziecie tutaj




Boazerię którą widzicie na zdjęciu niżej wykonaliśmy sami, a jej koszt w 2015 roku wyniósł nas około 50 zł. Pomalowana została ona zwykłą białą farbą do ścian i pięknie zdobi nasze wnętrze. Przeczytacie o niej tutaj.


Niedawno na wzór boazerii wykonaliśmy też zabudowę kaloryfera, jest ona wykonana ze sklejki i starej szafy - także totalne zero waste! Wszystko wykorzystane maksymalnie!  





Łóżko – absolutnie do polecenia, niby zwykła Ikea Brimnes a jednak i łóżko i ikeowy materac od trzech lat bez zarzutu. Za poduszkami mamy też zagłówek, który niestety był za wysoki i musieliśmy go sobie przyciąć. 




Wisząca lampa jak i ta stojąca to nabytki z OLX a raczej gratisowe dodatki do mebli jakie kupowaliśmy. Obie lampy zostały ode mnie nowe abażury, które wykonałam z obrusu kupionego za złotówkę w sklepie z używaną odzieżą. 











Jeśli macie jakieś pytania dotyczące tego wnętrza - piszcie ;)
- Monika

Komentarze

Prześlij komentarz